Dzień Mamy

Zaktualizowano: 11 cze 2019
Uwielbiam radosne święta - tzn. takie o pozytywnym zabarwieniu - odklejone od wpływów religijnych (choć Święta Bożego Narodzenia, jako jedyne w roku, wręcz ubóstwiam). Cieszy mnie możliwość świętowania miłości, czczenia Mamy czy Taty, Kobiety i Mężczyzny, Babci czy Dziadka, a także Dziecka. Ponieważ mam przecudownych Rodziców, Dzień Mamy i Dzień Taty są dla mnie wyjątkowymi dniami. Zdaję sobie sprawę jak wyjątkowych mam Rodziców. W moich oczach może nie są idealni (bo nie ma ludzi idealnych), ale mają tak dobre serca i są tak dobrymi ludźmi, że każdego dnia cieszę się, że mogę się od nich uczyć życia. Bywają Rodzice, którym daleko do doskonałości, którzy błądzą, nie dorośli do roli Rodzica, albo przerażeni odpowiedzialnością, uciekają od niej (dosłownie lub w przenośni). Bywają też Rodzice którzy stracili swe dzieci - co nie zmienia faktu, że miłość rodzicielska w nich pozostała. Podobno nie ma większej miłości ponad tę między Rodzicem a dzieckiem. Uczucie to powoduje wzrost motywacji, siły, kreatywności oraz zdolności do poświęceń. Moi Rodzice są dla mnie moimi Przyjaciółmi - przez największe "P" jakie tylko ten świat widział oraz moimi Bohaterami - bo przeszli niejedno, a wciąż są uśmiechnięci, kochający i serdeczni.
Dzisiaj miałam przyjemność obejrzeć 15 minutowy dokument "Letter to my Mother", przedstawiający ekspozycję autorstwa Branislava Jankić'a, która znajduje się do 15 czerwca 2019 roku w Galerii Leto w Warszawie. Przedstawia ona kobiety, które zmagają się z różnymi uzależnieniami, a które w miłości do swych dzieci odnajdują siłę, by walczyć ze swoimi nałogami. Uzależnienie jako coś, co jest zakorzenione w umyśle, bardzo silnie wiąże się z emocjami poprzez budowanie systemu nagrody. Można by ładnie ubrać to w zgrabne "walka pomiędzy rozumem a sercem", tyle że należałoby dodać jeszcze - "oraz pragnieniem". To ostatnie potrafi skutecznie uciszyć pozostałą dwójkę i potrafi siać spustoszenie. Tymczasem ekspozycja Branislava Jankić'a ukazuje, iż miłość potrafi bardzo wiele - tym bardziej miłość rodzicielska. Przedstawione tam historie są pełne cierpienia związanego z utratą dzieci, walką o ich odzyskanie, ale także są przepełnione troską o ich zdrowie, podejmowaniem kolejnych prób - nie poddawaniem się. Każdy ma prawo do błędu jednak to jak z niego wychodzi i jak sobie z nim radzi świadczy o nim najlepiej. Przeczytałam kiedyś stwierdzenie, że "dopóki walczysz - możesz albo wygrać, albo przegrać; gdy nie walczysz - przegrałeś od razu". W przypadku nałogu uznanie swojej bezsilności wobec niego nie oznacza przegranej - to oznacza podjęcie walki o siebie, o swoje zdrowie, rodzinę, przyjaciół, pracę, edukację, zabawę itp. Ta bezsilność w żadnym przypadku nie oznacza, że ktoś jest słaby (całościowo) - jest bezsilny w tym akurat zakresie - co nie zmienia faktu, że może być silny w innym zakresie. Zaprezentowane historie wspomnianych kobiet przepełnione są właśnie taką siłą.
***
Polecam gorąco artykuł znajdujący się na stronie Vogue Polska autorstwa Basi Czyżewskiej "Wszystko o mojej matce".


Komentarze